Dawno na blogu nie pojawiały się nowe posty, niestety to wszytko ze względu na to, że miałam na głowę wiele spraw. Od dziś na blogu będą pojawiały się w miarę systematycznie posty myślę, że na razie dwa razy w tygodniu. Wszytko zależy również od tego czy będziecie chcieli je czytać.
_________________________________________________________________________________
Dzisiejszy post będzie recenzją najbardziej znanego podkładu marki Maybelline, czyli kultowy Affinitone. Ostatnio w Drogeriach Polskich natknęłam się na promocje właśnie jego i pomyślałam, że przetestuje. Nie kosztował majątku, tylko 12,99 zł także to i tak bardzo mało - w Rossmannie taki sam kupimy bez promocji za 27,99 zł - jak na taki podkład. Nie wiem jak wam, ale mi ogólnie podkłady starczają na 2-3 miesiące, ciekawa jestem waszej opinii czy to dużo czy mało. Wracając do samego Affinitone, na opakowaniu znajdziemy same zalety produktu, ale jaki jest w rzeczywistości ?

Konsystencja jest bardzo "wodnista", jestem przyzwyczajona, że podkłady mają raczej konsystencje gęstej śmietany, nie spływają po ręce, niestety Affinitone jest tego przeciwieństwem.
Jeśli chodzi o dobór kolorytów to marka postarała się i przygotowała ich całą masę. Znajdziemy w ofercie zarówno odcienie bardzo jasne jak i takie na wakacje - opalone, ciemne beże. Ja wybrałam Golden Beige nr 24 , jeśli chodzi o moja karnacje wydaję się być odpowiedni.
Co z kryciem ? No tutaj jest minus i to dość duży. Podkład - przynajmniej na mojej buzi, która ma dość sporo niedoskonałości - nie kryje dobrze, bez korektora się nie obejdzie. Dla mnie to ogromny minus, bo podkład powinien nie tylko wyrównywać koloryt, ale również kryć niedoskonałości.
Opakowanie jest standardowe, czyli 30ml. Na ile starczy jest mi trudno powiedzieć, bo każdy używa różnej ilości.
_________________________________________________________________________________
Piszcie w komentarzach co sądzicie.
:)



